Ta data ma szczególne znaczenie dla Bielska. choć trudno tu mówić o wielkim zwycięstwie. 10 lutego 1945 roku Armia Czerwona, która wcześniej wyzwoliła m.in. Kęty i Wilamowice odbiła z rąk niemieckich Bielsko. Było to ważne zwycięstwo ze względów gospodarczych, wszak Bielsko było ważnym punktem przemysłowym.

Wyzwolenie kojarzy się z przepędzeniem okupanta i danie mieszkańcom wolności. To prawidłowa wersja słowa wyzwolenie. W rozumieniu radzieckim znaczyło jednak tylko zamianę okupanta, stąd 10 lutego nie jest obchodzone w Bielsku, a zwłaszcza w Białej jako święto, choć warto o tej dacie pamiętać. Dla mieszkańców Białej to symboliczny początek ogromnych represji, dla Hałcnowa w zasadzie początek końca miejscowości, dla Bielska początek koszmaru. Białą zamieszkiwali głównie Polacy i Żydzi, a tych “czerwony reżim” nienawidził na równi z nazistami. Tymi ostatnimi w mniemaniu sowietów byli bielszczanie, którzy po 1939 roku gremialnie podpisywali volkslistę. Rabunki, zbiorowe gwałty, lincze były na porządku dziennym.

10 lutego był punktem zwrotnym w historii obu miast. Opuściło je, z własnej woli lub z powodu zsyłek prawie 80 procent mieszkańców. Zniknęła tak słynna wielokulturowość Bielska, do którego władza zaczęła sprowadzać nowych osadników. Efektem tego jest to, że dziś mało kto zna znaczenie rzeki Biała w polskiej historii, mało kto interesuje się historia miasta. Pamiętajmy jednak o tych wydarzeniach, zwłaszcza wówczas, gdy dziś strona rosyjska domaga się szacunku dla tych, którzy Polskę “wyzwalali”.

 

 

Region/P