Kolarstwo jest swego rodzaju fenomenem, bo od początku swego istnienia generuje niezwykłą widownię. To nie kibic skubiący słonecznik na meczu “okręgówki”, nie taki, który wpisuje w program meczowy wyniki poszczególnych biegów żużlowych, ani nie taki, który utyskuje na pracę sędziego, czy ocenia występ łyżwiarki lub gimnastyczki. Kolarstwo wciąga wszystkich, nawet tych, którzy sportem wcale się nie interesują.

W 2018 roku przez Wilamowice przejechał jeden z etapów 75. Tour de Pologne. Kolarze mignęli niczym błysk flesza, na chwilę zatrzymał się tylko mieszkaniec gminy Przemysław Niemiec, który witał się z rodziną, a ten etap był dla niego pięknym benefisem po 25 latach startów. Potem i on pognał do Szczyrku, bo akurat tam wiodła meta IV etapu TDP. A jednak wśród mieszkańców Wilamowic ten krótki moment był wystarczającym asumptem do tego, by wydobyć z siebie to, co najlepsze w człowieku, to co odróżnia nas od świata zwierząt. Empatię, dobroć, serce, ogrom społecznej pracy i determinację, za którą dziś burmistrz miasta podziękował w sposób szczególny dziesiątkom osób i organizacjom. Od Policji, przez wszystkie regionalne Ochotnicze Straże Pożarne, bodaj wszystkie gminne grupy artystyczne, pracowników Urzędu Miasta, Gminnego Ośrodka Kultury po dziewczęta, które dmuchały balony aż do krawca, który łatał narodową flagę, by zmieściła się na dachu, by skończyć na pani, która ufundowała wstążki. No i na końcu mieszkańcom, którzy tłumnie wyszli z domów, by na wilamowickim rynku stworzyć niezapomnianą atmosferę, show. I wydawać by się mogło, że kolarze mogliby nie zwrócić na to uwagi, że dla nich najważniejsza była linia lotnego finiszu, za która otrzymuje się sekundowe bonifikaty mogące decydować o końcowym sukcesie, a na pewno o premiach od sponsorów. Tyle, że nie tylko oni zauważyli, że mieszkańcy Wilamowic postarali się ponad stan i właśnie to małe miasteczko zostało wybrane najpiękniejszym w Tour de Pologne. I pewnie dlatego choć TDP przez to miasto jeszcze pojedzie, to właśnie wyścig z 2018 roku, roku 200-lecia nadania Wilamowicom praw miejskich, będzie tu wspominany latami tak samo przez kolarskich kibiców, jak i gospodynie domowe. I tu właśnie kryje się odpowiedź na magiczne pytanie – dlaczego tyle starań? Bo peleton przejechał błyskawicznie, a chwała trwać będzie długie lata. To jest tajemnica największego polskiego touru i całego kolarstwa. Ono pokazuje piękno miejsc, o których czasem nie mieliśmy pojęcia, że w ogóle istnieją. Promuje się Kraków, Zakopane, Wieliczka, ale także Wilamowice. A my? My jesteśmy dumni, że to z naszej ziemi pochodzą ci, których zazdrościł i zazdrości nam kolarski świat. Bo prawda jest taka, że talenty kolarskie nie kiełkują w wielkich miastach; z Niwek pochodzi śp Joachim Halupczok, z Raciechowic pochodzi Rafał Majka, ze Śremia Zenon Jaskuła, z Małej Wsi Tomasz Marczyński,… a z podwilamowickich Pisarzowic Przemysław Niemiec.