Koszykarze Daas Basket Hills Bielsko-Biała sprawili miłą niespodziankę pokonując na wyjeździe wyżej notowany zespół z Jaworzna. Wciąż jednak sytuacja w tabeli grupy C II ligi mężczyzn jest dla bielszczan mało ciekawa, gdyż zajmują przedostatnią pozycję w tabeli.
Gdy jest się zespołem słabszym to koszykarski “stary numer” polega na tym, by przeciwnika zaskoczyć na wstępie i potem starać się go trzymać na dystans. tak też uczynili podopieczni Grzegorza Błotko. Mecz zaczął się od skutecznych rzutów  dystansu obu ekip, ale jasnym się stało, że to nie ten element zadecyduje o zwycięstwie, bo goście zdawali sobie sprawę, że rywal ma w składzie znakomitych strzelców wyszkolonych w krakowskich klubach (Wisła, Korona). W 3 minucie miejscowi prowadzili 9-3 i wydawało się, że mecz potoczy się zgodnie z założeniami, czyli pod kontrolą podopiecznych Grzegorza Bilińskiego. W 5 minucie po wolnym Garity był remis 12-12 i w grze ekipy MCKiS wkradły się nerwy. Po rzutach Kozaczki, Wieczorka i Adamusa bielszczanie objęli prowadzenie 19-14, zaś po “trójce” Cichonia było 24-14.
O to, by szaleńcze ataki miejscowych nie dawały efektu zadbali w II kwarcie Garita z Cichoniem, którzy regularnie punktowali wprowadzając bezradność w szeregach gospodarzy. Ci mieli jeszcze nadzieje, że uspokoją sytuację w przerwie i na moment odzyskali prowadzenie, ale w końcówce III kwarty po rzucie Garity Daas Basket Hills wygrywał 46-44. Czwarta kwarta była widowiskiem dla kibiców o mocnych nerwach. prowadzenie się zmieniało, a na 7 sekund przed końcem Dąbek trafił dla Jaworzna za trzy punkty i jego ekipa przegrywała 65-66. Piłkę mieli jednak bielszczanie, rywal musiał faulować, zaś Kozaczka z wolnych ustalił wynik.
MCKiS Jaworzno – Daas Basket Hills Bielsko-Biała 65-67 (14-24, 13-11, 20-11, 18-21)
Punkty dla Bielska; Cichoń 20, Kozaczka 19, Garita 16, Szybowicz 4, Goryl 4, Adamus 2, Wieczorek 2.
P/Region