Duże i małe, uśmiechnięte i poważne  – wszystkie wyjątkowe. Strachy polne w barwnym pochodzie przeszły przez Rudzicę. Florian Kohut, który od wielu lat uwiecznia na obrazach postacie strachów, wraz z Gminnym Ośrodkiem Kultury w Jasienicy, zorganizowali w sobotę Dzień Stracha Polnego. Strachy wykonane według własnych koncepcji przynieśli mieszkańcy Rudzicy i okolic. Jeden ze strachów miał na imię „Ziutek”. Wysoką postać,  ubraną  w męski strój roboczy, z zabawnym kapeluszem na głowie, wykonali podopieczni  Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Jaworzu. „Ziutek” został tak dokładnie wypchany słomą, że zobaczyć można było nawet jego bicepsy.

Bożena Gwizdała, która przyjechała na paradę motocyklem, sama przebrała się za stracha polnego. – Myślę, że mam straszny strój – żartowała, ubrana w spódnicę z worków. Na głowie miała przyczepione gałązki i zielone liście.

Dumny ze swojego stracha – kobiety był także Mieczysław Morawski z Kóz. Wyjątkową postać wykonali razem z synem. – Można powiedzieć, że to Rudzianka, czyli mieszkanka Rudzicy. Wypchaliśmy worek sianem, aby była postawna i z daleka widoczna – powiedział Mieczysław Morawski.

Pomysłodawcą Dnia Stracha Polnego jest Florian Kohut, artysta, który od  kilkudziesięciu lat maluje strachy polne. Jego obrazy robią furorę na świecie. – Przyjeżdżają po nie nawet Japończycy, którzy nazywają moje strachy „kohutowymi szogunami”. Zawsze jak dla nich maluję strachy, to robię je w takich walecznych postawach – tłumaczył artysta.

W swoim ogrodzie, tuż przy autorskiej galerii w Rudzicy, ma sporo strachów – weteranów. Takich, które już zakończyły służbę w polu. – Dzień Stracha polnego wymyśliłem, aby je docenić. Cały rok stoją na polach, ciężko pracują, więc niech mają swój dzień – dodał Florian Kohut.

            

 

sza

 

Foto: sza