Na pewno jest zimna i krystalicznie przezroczysta. Ludzkie oko nie dostrzega jednak bakterii, jakie mogą się w niej znajdować. Dlatego bielski Sanepid ostrzega mieszkańców naszego regionu i turystów wybierających się na wycieczki : wody z górskich „źródełek” nie należy pić. Ostrzeżenie dotyczy także „źródełek” w okolicach dolnej stacji kolejki gondolowej na Szyndzielnię, tego w Straconce, a także ujęcia Szalinowe w Jaworzu. Wszystkich miejsc, nad którymi nikt nie sprawuje żadnego nadzoru. Jarosław Rutkiewicz, dyrektor bielskiej Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej podkreśla, że nie wiadomo dokładnie ile takich „źródełek” jest w Beskidach. Nie ma żadnej ewidencji tych miejsc. Sanepid ich nie nadzoruje i bardzo rzadko bada płynącą z nich wodę. – Różne czynniki mogą wpływać na jej jakość i wyniki badania wcale nie będą świadczyć o tym, że jest zdatna do picia. Wystarczy, że w pobliżu pojawi się zwierzę i zostawi odchody. Może ją także zanieczyścić człowiek. Te ujęcia nie są w żaden sposób chronione i parametry tej wody mogą bardzo szybko się zmienić – wyjaśnia dyrektor bielskiego Sanepidu. Ujęcia wody, które powszechnie nazywane są „źródełkami” są tak naprawdę powierzchniowymi ciekami wodnymi. Mogą w nich być np.: bakterie coli, które powodują nie tylko zatrucia pokarmowe, ale także zakażenia dróg moczowych, a nawet mogą doprowadzić do zapalenia opon mózgowych.

sza

fot. Wikipedia