Szczeniak Fijo żyje i przechodzi skomplikowaną rehabilitację w Portugalii. Tymczasem człowiek, oskarżony o to, że zrobił z psa kalekę, może za kilka dni wyjść z aresztu. Jak informuje Fundacja dla Szczeniąt Judyta, która opiekuje się Fijo, Sąd Rejonowy w Toruniu nie zgodził się w środę na przedłużenie tymczasowego aresztowania Bartosza D. Mężczyzna usłyszał zarzut znęcania się nad psem ze szczególnym okrucieństwem.

Prokuratura ma siedem dni na zaskarżenie tej decyzji. Nie wiadomo jednak, czy to zrobi.

Przedstawiciele fundacji piszą w mediach społecznościowych, że są załamani. Nie mogą uwierzyć, że osoba, która była poszukiwana listem gończym i ukrywała się przed wymiarem sprawiedliwości, mimo tego, że już dwa razy miała zasądzony areszt, zostanie wypuszczona na wolność.

Bartosz D., skatował psa i zostawił zwierzę w kałuży krwi. Czteromiesięczny Fijo miał m.in. powybijane zęby, złamaną szczękę oraz dotkliwy uraz kręgosłupa, który doprowadził do paraliżu tylnych łap.

Bartosz D., ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości za granicą. Od momentu zatrzymania  przekonuje, że jest niewinny. Podkreśla, że obrażenia szczeniaka to efekt tego, że się na niego przewrócił. Szczeniak nim pojechał do Portugalii, rehabilitowany był m.in. w przychodni weterynaryjnej w Mazańcowicach k. Bielska-Białej.

sza

fot. Fundacja dla Szczeniąt Judyta