Upalne dni sprawiły, że na szlakach turystycznych, a także na łąkach i w ogrodach beskidzkich miejscowości można spotkać coraz więcej żmij. Dwa lata temu jedna z nich weszła do garażu mieszkanki Szczyrku. Właśnie trwa okres lęgowy tego jedynego jadowitego węża w Polsce. W plener najlepiej więc zabrać ze sobą buty ponad kostkę i kij.

Kijem należy rozgarniać przed sobą trawę, albo inną, niską roślinność. To spłoszy żmije i unikniemy ukąszenia – podkreśla Tomasz Jano, zastępca naczelnika Beskidzkiej Grupy GOPR w Szczyrku. Uspokaja także, że żmija nie zaatakuje człowieka, jeśli nie czuje się zagrożona. Najczęściej żmije można spotkać w miejscach nasłonecznionych,  na kamieńcach, obrzeżach lasów, a także w trawie na niekoszonych łąkach. Jeśli je spotkamy, to najlepiej zejść im z drogi, wtedy wąż spokojnie się wycofa.

Ratownicy GOPR apelują, aby turyści uważnie patrzyli pod nogi. Zdarza się, że żmija wygrzewa się na środku turystycznego szlaku. Świetnie wtapia się w otoczenie, więc niechcący można ją nadepnąć. – Jeżeli nas ukąsi nie wolno rozcinać rany, albo wysysać jadu. Należy wezwać na pomoc ratowników, lub udać się do lekarza, który poda antytoksynę – podkreśla Tomasz Jano. Jad żmii uszkadza układ nerwowy, powoduje martwicę tkanek i zmiany rytmu pracy serca.  Pomoc w górach można wezwać pod bezpłatnym numerem 985 lub 601 100 300.

Żmije zygzakowate to bardzo pożyteczne stworzenia. Żywią się małymi ssakami m.in. myszami. Te żyjące w Beskidach osiągają długość do 90 cm.

sza