Minimalną porażką z Anglią zakończył się szósty mecz turnieju Elite League reprezentacji Polski do lat 20. Podopieczni Dariusza Gęsiora gola w Bielsku-Białej stracili w samej końcówce. Na trybunach Stadionu Miejskiego zasiadło blisko 14 tys. kibiców.  

Od pierwszych minut czwartkowego meczu mocno skoncentrowany musiał być Bartłomiej Drągowski. Już jedna z pierwszych wizyt Anglików w naszym polu karnym mogła bowiem zakończyć się stratą bramki. Po niedokładnym wybiciu piłki przez Ernesta Dzięcioła bliski otwarcia wyniku był Rushian Murphy. W kolejnych minutach więcej z gry mieli jednak podopieczni Dariusza Gęsiora. Sygnał do odważniejszej gry dał niesygnalizowanym strzałem z 25. metrów Jakub Łabojko, którego uderzenie z najwyższym trudem na rzut rożny wybił bramkarz. Prawą stroną szarpał Miłosz Kozak, który z racji występów w Podbeskidziu, otrzymywał największe wsparcie ze strony trybun.

Anglicy częściej utrzymywali się przy piłce, gościli pod naszym polem karnym, ale na więcej nie pozwalali defensorzy. Dośrodkowania lub też uderzenie na wiwat Murhpy’ego to jedyne aktywa ze strony rywali. Biało-czerwoni starali się przedzierać głównie prawą stroną, ale największe zagrożenie stwarzaliśmy po strzałach z dystansu. W 26. minucie trybuny ożywił Artur Siemaszko. Jego próba z blisko 30. metrów zmusiła do największego wysiłku bramkarza Anglików.

Utytułowani rywale lepiej radzili sobie z piłką na małej przestrzeni, ale nic konkretnego z tego nie wynikało. Polacy prostymi środkami doszli natomiast do kolejnej sytuacji, tym razem Marcin Listkowski po podaniu z boku znalazł się w dogodnej sytuacji, ale rykoszet spowodował, że to uderzenie padło łupem golkipera.

W drugiej połowie kibice zerwali się z miejsc po raz pierwszy po rzucie wolnym i uderzeniu Sebastiana Milewskiego. To był pierwszy znak, że biało-czerwoni zamierzają w tym spotkaniu powalczyć o pełną pulę. Po przerwie grali już bowiem zdecydowanie ofensywniej. Zwłaszcza w pierwszym kwadransie po przerwie Drągowski musiał się poruszać i dodatkowo rozgrzewać, bo pracy bramkarskiej zbyt wiele nie miał.

Ofensywne usposobienie na niewiele się jednak zdało. Nawet, gdy w 79. minucie defensor Anglików został odesłany do szatni, a nasze ataki jeszcze przybrały na sile, to brakowało w nich przede wszystkim precyzji. Gra w dziesiątkę w końcówce zmobilizowała do żwawszego poruszania się Anglików. Jedna z nielicznych wizyt w naszym polu karnym w drugiej połowie zakończyła się zdobyciem bramki. Niepilnowany Keinan Davis piękną główką umieścił piłkę w narożniku naszej bramki.

Polska – Anglia 0:1 (0:0)

Bramka: Keinan Davis 89

Polska: 1. Bartłomiej Drągowski – 13. Mateusz Spychała, 17. Dominik Jończy, 4. Ernest Dzięcioł, 3. Mateusz Hołownia – 20. Miłosz Kozak (69, 11. Oktawian Skrzecz), 8. Sebastian Milewski, 21. Jakub Łabojko, 10. Adam Ryczkowski – 14. Marcin Listkowski (87, 16. Przemysław Mystkowski), 9. Artur Siemaszko (69, 7. Patryk Klimala).

Anglia: 1. Nathan Trott – 2. Aaron Wan-Bissaka, 5. Darnell Johnson, 6. Easah Suliman, 3. Lloyd Kelly – 7. Josh Sims (72, 16. Issac Buckley-Ricketts), 4. Josh Dasilva, 10. Marcus Edwards (62, 17. Chris Willock), 8. Sam Field (72, 15. Tayo Edun), 11. Harvey Barnes (79, 12. Callum Brittain) – 9. Rushian Hepburn-Murphy (62, 18. Keinan Davis).

Żółte kartki: Edwards, Johnson, Kelly.

Czerwona kartka: Wan-Bissaka.

Sędziował: Maurizio Mariani.

Widzów: 13 745.

Relacja za www.laczynaspilka.pl

Zdjęcie: tspodbeskidzie.pl/Jakub Ziemianin