Jak alarmuje jeden z radnych, na terenie gminy Porąbka nadal panuje „moda” na palenie śmieci w przydomowych kotłowniach. Radny namawia władze gminne do podjęcia działań w zakresie ograniczenia tego zjawiska. Urzędnicy natomiast czynią starania, by w każdym z sołectw zainstalować czujniki pomiaru zanieczyszczenia powietrza. Miejscowy wójt także zauważa problem. Co więcej, własnymi nozdrzami odczuł działalność uciążliwego sąsiada, ale dzięki interwencji swoich podwładnych sytuacja zmieniła się diametralnie.

Podczas lutowego posiedzenia połączonych komisji Rady Gminy Porąbka, temat fatalnego stanu powietrza poruszył Ignacy Kocemba. – Pan wójt wie jaki jest poziom zanieczyszczenia w Porąbce. To co możemy zrobić wszyscy, jako gmina, to żeby ludzie przestali palić plastikami. Można się udusić, szczególnie wieczorem gdy jest spadek ciśnienia. Jak pies wyjdzie wieczorem na spacer i wróci do domu, to śmierdzi plastikiem. Zabieramy śmieci z posesji, ale nadal jesteśmy na etapie segregowania śmieci w dzień i w nocy. Trzeba ludzi uczulać na to zjawisko na zebraniach wiejskich albo ogłosić, że będą jakieś kontrole. Powiem trywialnie, może trzeba tych ludzi postraszyć, że będziemy dronami sprawdzać czym palą. Coś trzeba zrobić, bo można się udusić – apelował radny z Kobiernic.

W odpowiedzi na to wystąpienie, wójt gminy Czesław Bułka przypomniał, że obecnie jest testowany czujnik zanieczyszczeń powietrza, który zainstalowany jest przy Urzędzie Gminy. Docelowo samorząd zamierza zakupić takie urządzenia dla wszystkich sołectw gminy. – Będzie to połączone systemem informatycznym przez internet i każdy mieszkaniec będzie mógł w każdej chwili sprawdzić jaki jest poziom zanieczyszczenia na jego terenie. Myślę, że edukację w tym zakresie trzeba zacząć od dzieci, bo są one jeszcze bardzo obowiązkowe. Jak usłyszą w szkole o paleniu plastiku, to będą wpływać na rodziców jak zobaczą co niosą do kotłowni i będą wymuszały inne zachowania. Dzięki czujnikom każdy będzie mógł zobaczyć czym oddycha i może dojdzie do wniosku, że nie tędy droga – mówił wójt. Jego zastępca dodał, iż gminni urzędnicy będą ubiegać się w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska o fundusze na edukację w tym zakresie.

– Zwracam uwagę wszystkim. Już nieważne czy będę dobrym czy złym sąsiadem. Ja nie chce oddychać takim powietrzem – kontynuował wątek radny Kocemba. – Za niedługo będzie trzeba chodzić w maseczkach. Proszę sobie urządzić wieczorny spacer, gdy to spalanie jest najintensywniejsze. Po powrocie do domu ubranie śmierdzi tymi spalinami i nie wiadomo co z tym zrobić. Wywiesić i wietrzyć? A może od razu wyprać? Takie są fakty. Należy zrobić wszystko, aby zakres skażenia środowiska ograniczyć. Wszyscy to wdychamy, a później spotykamy się w przychodniach lekarskich – podsumował Kocemba.

– Ludzie boją się, mówiąc kolokwialnie,„podkablować sąsiada”. Też miałem takich sąsiadów, że palili nawet latem. Jak wychodziliśmy z żoną na balkon żeby wieczorem siąść, to oni akurat wodę grzali. Musieliśmy z balkonu uciekać, bo tak śmierdziało – podzielił się swoim doświadczeniem Czesław Bułka. – Wziąłem i posłałem ludzi z gminy do tych mieszkańców i powiedziano im, że to ostatnie ostrzeżenie, a później zostaną wyciągnięte konsekwencje. I poprawiło się, a nawet zimą nie za bardzo tam kopci się z komina, bo najwyraźniej palone jest jakimiś ludzkimi rzeczami – zakończył wójt gminy Porąbka.