Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że dron wyposażony w aparaturę do pomiaru stężeń niebezpiecznych substancji wydobywających się z kominów nie będzie orężem bielskiego Urzędu Miejskiego w walce z trucicielami powietrza. Prezydent Bielska-Białej jest skłonny wygłosić całą litanie argumentów przeciwko zakupowi takiego urządzenia. 

Przypomnijmy, iż w bieżącym miesiącu bielski radny Maurycy Rodak zwrócił się do władz miasta z interpelacją w sprawie zakupu bezzałogowego statku powietrznego wyposażonego w aparaturę do badania zanieczyszczenia powietrza w zakresie niskiej emisji. W swoim wystąpieniu radny przypomniał, że już w listopadzie 2015 r. zabiegał o to by dokonać takiego zakupu. Wówczas ratusz odpowiedział Rodakowi, że „Bez stosownych uregulowań prawnych (…) wiedza dostarczona przez drony byłaby nieprzydatna do wykorzystania przez służby miejskie. Jeżeli będą możliwości prawne zastosowania dronów do skutecznego przeciwdziałania spalaniu odpadów w paleniskach domowych, to wówczas przeprowadzona zostanie stosowna analiza takiego rozwiązania”. – Czy wobec faktu, że służby miejskie w miastach takich jak: Katowice, Bytom i Toruń skutecznie wykorzystują drony do przeciwdziałania spalaniu odpadów w paleniskach domowych i wystawiają mandaty mieszkańcom za spalanie niedozwolonych materiałów, władze Bielska-Białej przeprowadziły już stosowną analizę dotyczącą zastosowania dronów w naszym mieście? – pyta radny klubu PiS. Wystąpienie radnego szerzej opisujemy tutaj (kliknij).

– Jest moda na drony, więc przeprowadziliśmy pełną analizę tej całej sprawy. Oprócz tego zaznajomiliśmy się z tym jak to jest w innych miastach. Trzeba powiedzieć, że wyniki wszystkich testów, które są teraz w Polsce zrobione, są negatywne – mówił w miniony piątek na antenie lokalnej rozgłośni radiowej prezydent Bielska-Białej, Jacek Krywult – To jest cała litania spraw, o których tutaj nie będę mówił. Jak dotychczas jedno miasto zdecydowało się na zakup jednego drona. To jest Toruń. Kilka innych miast testuje. Po pierwsze te drony nie mają legalizacji na to co mierzą. Po prostu czujniki analizują na dronie tylko pięć substancji, które powstają w procesie spalania. Tych substancji jest przecież o wiele więcej. Z przyczyn technicznych dron nie może być skierowany bezpośrednio nad komin, bo temperatura jest bardzo wysoka. Poza tym to strumień rozproszony, a wtedy dron nie może być w pobliżu bo jest za wysoka temperatura i dron mógłby zostać uszkodzony. O nie może latać nad samym kominem. Rejestry z drona nie mogą być żadnym dowodem w sprawie o ukaranie. Jeśli ktoś dostanie mandat i odwoła się, to wygra tę sprawę, bo nie mają atestów i te badania, które dron robi są bardzo nieprecyzyjne. Dron nie może też latać w trudnych warunkach gdy wieje wiatr i pada deszcz. Bateria w dronie wystarcza jedynie na 20 minut lotu, natomiast ładowanie trwa 3-4 godz. Wg toruńskich urzędników zakup drona nie sprawdził się. Dron kosztuje ok. 250 tys. zł. Testy, które zrobiły miasta wskazują, ze można ze tak powiem bawić się dronami, ale to w żadnej sprawie nie może być argument na podstawie której można wydać decyzję administracyjną. To drogie urządzenie, którego pomiary nie są dowodem w sprawie – zakończył prezydent Krywult.