Problem wałęsających się psów w gminie Jasienica istnieje nie od dzisiaj. Skutki takich nieodpowiedzialnych postaw są często opłakane. Psy m. in. płoszą dziką zwierzynę, czego skutkiem bywają kolizje z samochodami.

– Mam prośbę do sołtysów i państwa radnych aby zlikwidować problem wałęsających się psów. W ostatnim czasie odnotowano kolejne przypadki wypadków drogowych z udziałem dzikiej zwierzyny. Głównie do tego przyczyniają się wałęsające się psy – mówił podczas styczniowej sesji Rady Gminy Jasienica Andrzej Szimke. – Bardzo proszę, zwróćcie na to uwagę, powiedzcie tym ludziom co o tym myślicie, bo wiadomo czyje te psy są. Często to jednak temat owiany tabu. Dopiero jak dojdzie do wypadku, albo jak dziecko zostanie pogryzione, to wtedy jest wielkie larmo. Bardzo proszę o wasza interwencję – raz jeszcze apelował radny Szimke.

– Jeśli chodzi o zwierzęta dziko żyjące, to mamy coraz więcej wniosków mieszkańców o zabieranie ich z pól uprawnych. To nie jest nasz temat. Nie jest rolą gminy usuwanie rozszarpanych zwierząt. Dzikie zwierzęta nie są na tyle głupie, aby wbiegały pod koła samochodów. Najczęściej są płoszone przez psy lub wpływają na to inne czynniki. Wniosek pana radnego jest zasadny aby zwrócić na to uwagę – komentował wójt gminy Jasienica, Janusz Pierzyna. – Jeśli sarna na drodze jest przyczyną kolizji, to jest jeszcze majątek do odtworzenia. Jeśli jednak dochodzi do zderzenia z dużym zwierzęciem, to już są inne konsekwencje, włącznie z zagrożeniem życia. Ci którzy mienią się obrońcami zwierząt i puszczają te psy żeby sobie pobiegały, to nie są obrońcami zwierząt tylko powodują zagrożenie. Inna jest sytuacja gdy właściciel jest na spacerze z psem wypuszczonym i ma możliwość przywołania go. Jak pies jest wypuszczony na trzy godziny bez nadzoru, to właściciel nie wie co się z nim dzieje w tym czasie. Jak będą zebrania wiejskie, to ja proszę o to byście państwo powiedzieli ze dwa zdania na ten temat. Nie chodzi o to, by kogoś strofować, ale żeby właściciel psa zdał sobie sprawę z tego co robi – wyjaśniał wójt Pierzyna. – Jednej z pań zwróciłem uwagę, dlaczego puszcza psa, którego boją się dzieci. Pani odpowiedziała, że ten pies nikomu nic nie zrobi. Taki jest odzew społeczeństwa – wtrącił inny z radnych, Henryk Frycz.

Przypomnijmy, iż zgodnie z art. 10a ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt zabrania się puszczania psów bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna. Kolejny ustęp wprowadza zastrzeżenie, że zakaz ten nie dotyczy terenu prywatnego, jeżeli teren ten jest ogrodzony w sposób uniemożliwiający psu wyjście. Kwestię reguluje także Kodeks wykroczeń, który w art. 77 stanowi, że kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany. Bardziej restrykcyjne kryteria dotyczą tzw. ras niebezpiecznych.

Wbrew popularnej opinii wypuszczanie psów nie jest na ogół dozwolone w lasach, o czym mówią regulaminy lasów. Tłumaczy się to niebezpieczeństwem, jakie mogą spowodować psy w związku z występowaniem leśnej zwierzyny.

Zdjęcie: Policja Krapkowice