Na terenie Szczyrku powstaje coraz więcej apartamentowców. Nowe obiekty zostały wzniesione m. in. przy ulicach Szczytowej czy Olimpijskiej, a kolejna koncentracja tego typu budowli szykuje się w okolicach ul. Bukowej. Mieszkańcy coraz głośniej wyrażają swoje niezadowolenie. Opinie jakie krążą na temat burmistrza, radnych i inwestycji budowlanych na terenie miasta są mocno kontrowersyjne. 

Podczas wtorkowej sesji Rady Miejskiej Szczyrku pojawił się inwestor, który zamierza wybudować przy ul. Bukowej obiekt na ok. 70 lokali na powierzchni nieco przekraczającej 1 hektar. – To apartamenty o powierzchni od 30 do 40-kilku metrów kwadratowych. Staramy się aby te obiekty dobrze wkomponowały się w okoliczną przestrzeń. Budowaliśmy też na ulicy Olimpijskiej i w innym miejscu miasta – mówił na wstępie przedsiębiorca, który na sali sesyjnej pojawił się, by zabiegać o możliwość budowy łącznika drogowego pomiędzy ulicami Bukową i Górską. – W planie miejscowym jest łącznik do ulicy Górskiej. Chciałem wyręczyć gminę i wybudować ten fragment drogi. Moglibyśmy tam pociągnąć kanalizację i wodociąg. Ten wodociąg, który jest na ulicy Bukowej jest stalowy. Tam prędzej czy później będą awarie. Kanalizacja sanitarna byłaby skierowana do ulicy Kalinowej, a deszczowa do rzeki. Za jednym razem moglibyśmy wszystkie media zamknąć i zakończyć to drogą. To ułatwi znacznie komunikację na ulicy Bukowej – przekonywał inwestor. – Większość lokali, które zamierzam zbudować, będą przeznaczone na wynajem. Za taki lokal właściciele płacą podatek od nieruchomości na przeciętnym poziomie 1-1,2 tys. zł. Opłata klimatyczna to połowa tej kwoty w ciągu roku. To na nam robi 150 tys. podatku rocznie, który wpłynie na konto urzędu tylko ode mnie – dodatkowo zachęcał przedsiębiorca. Argumentem za realizacją takiego przedsięwzięcia, jaki przedstawiał prelegent, jest fakt, iż w promieniu kilkuset metrów jest jeszcze pięciu inwestorów zamierzających wznieść podobne obiekty. Co więcej, są kolejni chętni na wykup gruntów pod ten sam cel przy planowanym łączniku drogowym pomiędzy ulicami Bukową i Kasztanową, który zamierza zrealizować miasto.

Aktualnie inwestor z ul. Bukowej wyczekuje na decyzję Starostwa Powiatowego w Bielsku-Białej,w sprawie wydania pozwolenia na budowę. Jak podkreślał gość szczyrkowskich radnych, dokumentacja projektowa została przygotowana skwapliwie, bowiem obiekt powstanie na trudnym terenie i konieczna była ekspertyza geologiczna. Przedsiębiorca nadmienił, iż będzie zabiegał o pozwolenie na dojazd na plac budowy samochodów o ciężarze do 18 ton. Jeśli takiej zgody nie uzyska, będzie dowoził materiały budowlane mniejszymi pojazdami.

W czasie sesji przewodniczący Rady Miejskiej, Borys Matlak, pytał inwestora o stosunki mieszkańcami ulicy Bukowej. – Nasze ostatnie spotkanie odbyło się bez żadnych negatywnych rozmów. Tak jak na ulicy Szczytowej – zbudowałem lokale i nie znikam. Ja tam zostaje i staram się z tymi ludźmi żyć dobrze. Jak były opady śniegu, to my tę drogę posypywaliśmy solą zakupioną przez nas. Nie chciałbym nikomu robić na złość. Mam jednak świadomość, że sama budowa jest uciążliwa. Przez dwa lata na pewno będzie to sprawiało kłopot. Koparka pracująca o szóstej rano nie jest niczym przyjemnym – przyznał przedsiębiorca. – Znamy stanowiska obu stron. Opinie jakie krążą na temat burmistrza, radnych i inwestycji budowlanych na terenie miasta są mocno kontrowersyjne – komentował Matlak. – Logika jest dla nas jednoznaczna. To będzie osiedle, bo umówmy się to nie jest jeden apartament. Osiedle będzie funkcjonować na trudnym terenie, na zasadzie zbiorników bezodpływowych, bez kanalizacji. Logika wskazuje, że rozwiązanie jest korzystne dla gminy i mieszkańców. Z drugiej strony mamy mieszkańca ulicy Kasztanowej, który myśli odmiennie. Są też mędrcy głoszący radosną nowinę, która nie do końca jest spójna z rzeczywistością. Musimy ten temat zamknąć. Jedynym rozwiązaniem jest zorganizowanie spotkania i dyskusja. Widzimy, że powstają kolejne obiekty. Jeśli mają być zarzuty i pomówienia, to niech zdecyduje demokracja. Jeżeli ta budowa ruszy, to zaręczam, że wina będzie po stronie miasta. Będą zarzuty i oczekiwania na szybką reakcję ze strony mieszkańców, którzy winą najpierw obarczają miejscowy urząd. Proponuje nie czekać, tylko od razu po feriach zorganizować takie spotkanie. Nie uciekniemy od tego – mówił przewodniczący Rady.

– Spotkanie jest potrzebne, ale po obu stronach będą barykady. Inwestor nawet bez zgody na budowę drogi i tak zrealizuje budowę apartamentów – stwierdził Antoni Byrdy, burmistrz Szczyrku. – To trudny temat i co byśmy nie zrobili, to będą niezadowoleni. Najlepiej gdybyśmy rozmawiali o argumentach, a nie o emocjach. Niektórzy nadal wierzą, że będą sobie żyć w domku, dookoła żadnych sąsiadów, a w mieście wszystko będzie się masowo sprzedawać. Niestety nie taka jest rzeczywistość. Nie po to ktoś to kupił, żeby tam kozy hodować i z tym musimy się liczyć – zakończył burmistrz.